Jest noc. Siedzę na zamkniętej klapie sedesowej i dumam. Tak, dumanie wychodzi mi rewelacyjnie. Jeszcze nie zadzwonił ostatni dzwonek, także wszystkie inne sprawy mogą sobie spokojnie poczekać.
Od pewnego czasu testuję teorię, mówiącą, że człowiek posiada w sobie ogromną moc tworzenia. Intensywnie usiłuję porozumieć się ze swoją podświadomością...
...Przeszkadzają mi nieco, znajome już dźwieki dobiegające od sąsiadów z góry. Wszystko wskazuje na to, że znowu uprawiają seks w łazience... ale z drugiej strony gdzie mają uprawiać, skoro mieszkają w kawalerce z trójką dzieci i psem...
Wracając jednak do podswiadomości... rzeczywiście każda myśl coś sprawia- jest przyczyną, natomiast każda sytuacja jest czymś spowodowana- jest skutkiem. W takim układzie, aby cokolwiek urzeczywistnić, musimy wpoić swojej podświadomości własne pragnienia, a ona w odpowiedni sposób zareaguje. Wyśle sygnały do świadomości i automatycznie zaczniemy działać w wybranym przez siebie kierunku. Jedynym warunkiem, niesłychanie trudnym, jest GŁĘBOKA WIARA w osiągnięcie celu, przekroczenie pewnej bariery. Dokąd sięgam pamięcią, kilkakrotnie udało mi się wsłuchać w głąb siebie i z pełnym przekonaniem stwierdzić, że GŁĘBOKO WIERZĘ, iż dana sytuacja będzie miała miejsce. Udało mi się tę barierę przekroczyć. Było dokładnie tak, jak sobie wyobraziłam. To nieprawdopodobne...
Kierowanie swoją podświadomością jest sztuką niesłychanie trudną acz możliwą. Można ją w sobie wyćwiczyć. Wystarczy otworzyć się na siebie w pełni oraz jasno i precyzyjnie określić cel :-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz