niedziela, 14 czerwca 2009

wolność

Doskonale pamiętam dzień, w którym udało mi się osiągnąć wolność absolutną. Było to pewnego słonecznego popołudnia u koleżanki w leśniczówce. Leżałam na kanapie wsłuchując się w ciszę, w szum drzew i śpiew ptaków. Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie przeraźliwie jasne światło nad głową, które bardzo bardzo powoli zaczęło wnikać w moje ciało. W pewnym momencie poczułam się niesłychanie lekka, wolna, szczęśliwa. Odniosłam wrażenie, że mogę wszystko. Podniosłam się z kanapy, rozejrzałam dokoła i usiadłam na parapecie. Po krótkiej analizie sytuacji oddałam się rozkoszom wolności. Poleciałam w chmury. Czułam się fantastycznie, jak ptak. Usiadłam na maleńkim obłoczku i zatopiłam się w nim jak w wacie. Pomimo, iż sprawiał wrażenie niewielkiego, w istocie okazał się wyjątkowo pojemny, jakby bez dna... Kiedy znudziła mnie zabawa w chmurach, poleciałam w kierunku rosnącego nieopodal drzewa. Usiadłam na maleńkim listku i zaczęłam się huśtać. Było to doznanie niesamowite, magiczne wręcz. Znane mi dotąd jedynie z bajek. Chciałam pozostać w takim stanie na zawsze. Czułam się bardziej szczęśliwa niż w łonie matki, przed podjęciem walki... W pewnym momencie dotarło do mnie wzywanie koleżanki. Z całą pewnością nie chciałam wracać. Właśnie osiągnęłam stan, do którego dążyłam przez całe życie. Byłam absolutnie wolna. Nie uwarunkowana żadnymi ograniczeniami. Nagle niemożliwe stało się możliwe. Uzyskałam moc stwórczą. Każda myśl gotowa była do materializacji, jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki... Koleżanka z coraz większym zniecierpliwieniem usiłowała sprowadzić mnie na ziemię. Tłumaczyła, że muszę wracać, bo ktoś może zawładnąć moim ciałem, które pozostawiłam przecież bez zabezpieczenia. Po pewnym czasie uległam jej z wielkim bólem, czego automatycznie zaczęłam żałować. Wyjrzałam przez okno i z utęsknieniem popatrzyłam na maleńki obłoczek oraz powiewające na wietrze liście. A one uśmiechnęły się serdecznie i pomachały na znak, że będą na mnie czekać... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz