wtorek, 2 czerwca 2009

retrospekcja

Kilka lat temu nawiązałam w wirtualnym świecie znajomość. Pisaliśmy niemal codziennie, na tematy mniej lub bardziej istotne, wymienialiśmy e-maile. Trwało to kilka miesięcy, jednak intuicja podpowiadała mi aby nie przekładać tej znajomości na rzeczywistość. Niestety mój rozmówca był innego zdania. Za wszelką cenę usiłował nakłonić mnie na spotkanie. Kiedy jego oczekiwania nie zostały zaspokojone, podjął wraz z kolegami, bardziej drastyczną taktykę... zostałam przesladowana. Na każdym kroku czułam na swoich plecach oddech prześladowców. Przeżyłam traumę. Bałam się wychodzić na ulicę. Nieustannie szukałam tablic rejestracyjnych. Każda tablica na określonych numerach była dla mnie zagrożeniem... 

Czasami zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby spędzić życia na balkonie, jak moi sąsiedzi spod 33. Pielęgnują roślinki, co tydzień malują balustradę na inny kolor, patrzą w niebo i zastanawiają się, czy po południu będzie padał deszcz czy też zaświeci słońce...

2 komentarze: